W dyskusjach kibiców piłkarskich często powtarzającym się wątkiem jest kwestia możliwości spożywania alkoholu na trybunach podczas meczów. Wiele osób domaga się prawa „do picia piwa” na stadionach. To prawo daje u.b.i.m., ale jak to często w tej ustawie bywa, przepisy kształtujące te uprawnienie zostały skonstruowane w sposób dalece nieprecyzyjny.

Zgodnie z art. 8a u.b.i.m. na imprezach masowych, z wyjątkiem imprez podwyższonego ryzyka, zezwala się na sprzedawanie, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych zawierających nie więcej niż do 3,5% alkoholu pod określonymi warunkami. Nie wdając się w dywagacje natury etyczno-moralnej, należy zastanowić się nad kwestią spójności przyjętych rozwiązań z systemem prawa. 

Przepis ten został wprowadzony w nowelizacji u.b.i.m. z 2011 r. W uzasadnieniu projektu ustawy lakonicznie wyjaśniono motywy zmian. Autorzy powoływali się jedynie na doświadczenia innych krajów europejskich w tym zakresie, które: „(…) wydają się dość jednoznacznie potwierdzać, że fakt dostępności napojów alkoholowych niskoprocentowych na stadionach nie wpływa w decydujący sposób na występowanie na stadionach zachowań chuligańskich”.

Wydaje się więc, że projektodawca nie wziął pod uwagę założeń ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Tymczasem jej art. 2 ust. 1 pkt 4 stanowi, że zadania w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi wykonuje się przez odpowiednie kształtowanie polityki społecznej, w szczególności ograniczanie dostępności alkoholu. Znowelizowana ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych (u.b.i.m.) tworzy natomiast nową, szeroką możliwość spożywania alkoholu w miejscu, w którym było to zabronione.

Warto przy tym zauważyć, że art. 22 ust. 1 pkt 1e u.b.i.m. stanowi, że służby porządkowe są obowiązane odmówić wstępu na imprezę masową m.in. osobie znajdującej się pod widocznym wpływem alkoholu. Jest to termin dalece nieprecyzyjny, nieznany do tej pory polskiemu prawu. Kodeks karny w art. 115 § 16 mówi bowiem o „stanie nietrzeźwości”, zaczerpniętym z art. 46 ust. 3 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ponadto, w art. 46 ust. 2 tej ustawy opisany został „stan po użyciu alkoholu”. Oba te pojęcia są dokładnie określone i, aby ocenić trzeźwość osoby, wystarczy dokonać pomiaru tego stanu stosownymi aparaturami i technologiami.

Obecnie istniejący stan rzeczy wydaje się świadczyć o niezrozumiale wysokim poziomie zaufania ustawodawcy do możliwości oceny stanu trzeźwości przez pracowników służby porządkowej, a tym samym nadaniu im szerokiego uprawnienia do kreowania sytuacji prawnej jednostki, co może prowadzić do nadużyć. Praktyka zaś pokazuje, że osoby, które wydają się być pod „widocznym wpływem alkoholu” i tak kierowane są na badania stanu trzeźwości. Prawo nie określa jednak, jaki procent zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu uniemożliwia wstęp na sportową imprezę masową.

Tymczasem Trybunał Konstytucyjny stoi na stanowisku, że podstawowe znamiona czynu zabronionego należy określić w ustawie w taki sposób, by odpowiadały one minimalnym wymogom precyzji, tak, aby adresat normy prawnej mógł zorientować się na podstawie samej ustawy co do zasadniczej treści ustanowionego zakazu (zasada określoności regulacji z zakresu prawa represyjnego).

Fot. Zuza Walczak (Weźmnienamecz.pl)

Zakazy wnoszenia alkoholu i wchodzenia na imprezę masową w stanie „pod widocznym wpływem alkoholu” mają na celu realizację podstawowego celu ustawy – zapewnienia bezpieczeństwa. By go osiągnąć, prawodawca uznał, że najskuteczniejszym sposobem będzie wyeliminowanie z udziału w imprezach masowych (zwłaszcza sportowych) osób mogących stwarzać zagrożenie ich bezpieczeństwa. Za takie uchodzą osoby, które chcą uczestniczyć w imprezach masowych „pod widocznym wpływem alkoholu” lub usiłujące go wnieść na teren imprezy masowej (w domyśle: w celu spożycia, a tym samym wprowadzenia się w ww. stan).

Ustawodawca z jednej strony odmawia więc prawa uczestniczenia w imprezach masowych osobom znajdującym się „pod widocznym wpływem alkoholu” (zabrania też jego wnoszenia), gdyż uznaje je za skłonne do naruszeń prawa, a tym samym niepożądane. Z drugiej strony, zezwala na sprzedaż i spożywanie dowolnej ilości alkoholu już po wejściu na teren (obiekt), na którym odbywa się impreza masowa (w tym mecz piłki nożnej). Trudno doszukać się tu konsekwencji. 

Co więcej, art. 8 ust. 2 u.b.i.m. zakazuje wnoszenia na imprezę masową i posiadania przez osoby w niej uczestniczące m.in. napojów alkoholowych. Ratio legis tego przepisu zdaje się stać w  sprzeczności z art. 8a u.b.i.m., zezwalającym na sprzedawanie, podawanie i spożywanie alkoholu.

Ustawodawca wydaje się jednak tego nie dostrzegać i choć nie zezwala, by kibice mogli wnosić własny alkohol na trybuny, to umożliwia jego konsumpcję na stadionach, jednocześnie zabraniając jego posiadania.

Można zatem zaryzykować tezę, że w zakresie regulacji dotyczących wnoszenia i spożywania alkoholu na imprezach masowych, a także wstępu na imprezy masowe po spożyciu alkoholu mamy do czynienia z naruszeniem zasady spójności systemu prawa i to w dwóch przypadkach. Po pierwsze, to ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wyznacza pewne ramy systemowe, niejako narzucając rozwiązania twórcom innych aktów prawnych. Tymczasem twórcy u.b.i.m. nie stosują się do tych zasad. Po drugie zaś, u.b.i.m. wydaje się być wewnętrznie sprzeczna, równocześnie zabraniając wstępu na imprezy masowe osobom „pod widocznym wpływem alkoholu” i zezwalając na, pod określonymi warunkami, spożywanie jego dowolnych ilości  podczas imprezy masowej. Tej sprzeczności prawodawca najwyraźniej jednak nie dostrzega.

Warto przy tym podkreślić to, co zostało zaznaczone na początku: alkohol na imprezach masowych jest dostępny jedynie podczas imprez niemających statusu imprez masowych podwyższonego ryzyka. Na wielu, jeśli nie na większości meczów piłki nożnej na poziomie Ekstraklasy, piwa się nie napijemy. Dlaczego? Ze względów bezpieczeństwa.