W maju 2018 r. piłkarze Legii wygrali w Poznaniu 2-0 i zdobyli mistrzostwo, ale nie mogli zostać udekorowani złotymi medalami po meczu. Ekstraklasa, na wniosek Lecha, uznała bowiem, że to prowokowałoby kibiców Lecha do niebezpiecznych zachowań.

Oczywiście pojęcie to zostało użyte w rozumieniu potocznym, ale i ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych penalizuje prowokację w art. 61.

Przepis ten brzmi następująco: kto w miejscu i w czasie trwania masowej imprezy sportowej prowokuje kibiców do działań zagrażających bezpieczeństwu tej imprezy, podlega grzywnie nie mniejszej niż 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności. Co na wstępie bardzo ważne, sprawcą tego przestępstwa może być każdy. Mogą to być członkowie służby porządkowej lub informacyjnej, spiker, zawodnicy, organizator czy uczestnicy masowej imprezy sportowej (np. kibice drużyny przeciwnej, ale przecież i tej samej co sprowokowani).

Jak zauważa C. Kąkol w swym komentarzu do u.b.i.m., przedmiotem ochrony występku z art. 61 u.b.i.m. jest bezpieczny, tj. wolny od jakichkolwiek zagrożeń, przebieg imprezy masowej. Czynność sprawcza („prowokowanie”) musi zaistnieć w miejscu i czasie trwania imprezy masowej. Nie są objęte przepisem art. 61 u.b.i.m. prowokacje, które odbywają się przed masową imprezą sportową lub po niej albo poza miejscem, w którym się ona odbywa, np. na forach internetowych, w lokalach, w których odbywa się transmisja meczu, na pobliskim parkingu, przystanku autobusowym (tramwajowym) przy stadionie.

Co ciekawe, przepis dotyczy jedynie sportowej imprezy masowej. Tym samym ewentualne prowokacje mające miejsce na koncertach, czy w tzw. strefach kibica, będących rodzajem imprez masowych artystyczno-rozrywkowych (art. 3 pkt 2 u.b.i.m.), nie są objęte jego zakresem. Trudno zrozumieć takie ujęcie, bo przecież również i na innych imprezach masowych mogą wystąpić prowokacje.

Fot. Mishka (Legioniści.com)

Przedmiotem ochrony tego przepisu jest bezpieczeństwo imprezy masowej i jej uczestników. Omawiane przestępstwo może zostać popełnione tylko umyślnie, w obu postaciach zamiaru. „Prowokować” oznacza „pobudzać do czegoś, wywoływać coś”. Według słownika języka polskiego „prowokacja” to „działanie oceniane negatywnie, mające na celu wywołanie u kogoś spodziewanej reakcji, zwykle szkodliwej dla niego w następstwach”. Prowokowanie musi więc wywołać takie zachowanie kibica, które może ingerować w zakres bezpieczeństwa określony w art. 5 ust. 2 u.b.i.m. – prowokowanie do naruszenia porządku publicznego, czy też stanu technicznego obiektu.

Karalne jest jedynie zachowanie, które polega na prowokowaniu kibiców „do działań zagrażających bezpieczeństwu tej imprezy”. Ustawa wprawdzie nie zawiera definicji legalnej tego pojęcia, ale w celu zrozumienia, na czym mogą polegać „działania zagrażające” bezpieczeństwu, warto się odwołać do art. 5 ust. 2 u.b.i.m:  bezpieczeństwo imprezy masowej obejmuje spełnienie przez organizatora wymogów w zakresie: zapewnienia bezpieczeństwa osobom uczestniczącym w imprezie, ochrony porządku publicznego, zabezpieczenia pod względem medycznym oraz zapewnienia odpowiedniego stanu technicznego obiektów budowlanych wraz ze służącymi tym obiektom instalacjami i urządzeniami technicznymi, w szczególności przeciwpożarowymi i sanitarnymi.

Sposób zachowania sprawcy może być różny. Może mieć postać werbalną i polegać np. na obrażaniu fanów czy zawodników innej drużyny lub klubu, „zachęcaniu” do bójek, pobić lub do niszczenia mienia, a także do zachowań opisanych w art. 60 ust. 1–3 u.b.i.m. (wdarcie się na teren, rzucanie przedmiotem, naruszenie nietykalności cielesnej). Nie można również wykluczyć prowokacji pozawerbalnej, np. za pomocą gestów, wyświetlanych napisów itd.

Fot. Hagi (Legioniści.com)

Zachowanie sprawcy nie musi spowodować żadnych skutków – może być zarówno skuteczne, jak i nieskuteczne. Jest to więc przestępstwo bezskutkowe (formalne). Niemniej prowadzić one może do niepożądanych zjawisk, jak zamieszki i burdy na trybunach. Nie ma znaczenia przy tym, czy prowokacja odniesie skutek i prowokowani zachowają się tak, jak oczekiwaliby prowokujący.

W art. 61 u.b.i.m. ustawodawca w nieuzasadniony sposób użył nieokreślonego w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych terminu „kibice” (przepis został gruntownie przekształcony w z 2011 r.). Wprowadził tym samym niezdefiniowane pojęcie, bez korelacji z pojęciem uczestnika imprezy masowej (pojawiąjący się m. in. w art. 3 pkt 6, 11, art. 19 ust. 2 u.b.i.m.). Nie wiadomo więc, czy są to synonimy czy też ich zakres pojęciowy jest różny. Co więcej, sprowokowani mogą być przecież inni uczestnicy imprezy masowej – członkowie służby porządkowej, służby informacyjnej, policjanci. Właściwym więc wydaje się być postulat C. Kąkola, by ujednolić pojęciowo ten przepis i stosować określenie „uczestnicy imprezy masowej”.

Fot. Hagi (Legioniści.com)

Słusznie przy tym zauważa M. Dróżdż, że znamion przestępstwa z art. 61 u.b.i.m. nie wypełnia pokazanie kibicom drugiej drużyny samego emblematu lub znaku innego klubu. Takie zachowanie nie może być uznane za prowokację, ponieważ nie jest obraźliwe i nie jest zachowaniem zagrażającym bezpieczeństwu imprezy masowej. Jeśli jednak taka czynność będzie połączona np. z obraźliwym komentarzem czy też dodatkowymi gestami, które mają na celu obrażanie kibiców drugiej drużyny, omawiany przepis może znaleźć zastosowanie. Przyjęcie innej interpretacji powodowałoby, że za prowokacje można by było uznać np. zaprezentowanie szalika przeciwnej drużyny, co oczywiście doprowadziłoby do absurdu.

Absurdy takie się oczywiście zdarzają, czego dowodem jest powszechnie znany jest przypadek piłkarza Ostrovii Ostrów Mazowiecka, który został prawomocnie skazany przez sąd na karę grzywny za prowokowanie kibiców Polonii Warszawa. Czynu tego dopuścił się … poprzez pokazanie palcami tzw. eLki, symbolu używanego przez zwaśnionych z polonistami kibiców Legii Warszawa.

Sprawca występku z art. 61 u.b.i.m. podlega grzywnie nie mniejszej niż 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności. Sprawca czynu może być też ukarany sądowym zakazem stadionowym (art. 66 u.b.i.m.).

Podsumowując należy więc stwierdzić, że kryteria prowokacji zostały określone w ramach ustawowych. Są one jednak nadmiernie szerokie i stwarzają daleko idące pole do interpretacji dla organów ścigania i sądów, co znakomicie pokazuje ww. przykład piłkarza Ostrovii. Sposób sformułowania tego przepisu wydaje się być sprzeczny z konstytucyjną zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przezeń prawa, co w skrócie oznacza, że przepisy powinny być sformułowane na tyle precyzyjnie, by obywatel wiedział za co grozi mu odpowiedzialność karna.

A w Poznaniu piłkarze Legii i tak otrzymali puchar i medale (repliki), które wręczyli im stołeczni kibice.

Fot. Mishka (Legioniści.com)

Jednak miejscowi fani doprowadzili do zakłóceń porządku, a w konsekwencji do przerwania imprezy masowej przez wojewodę wielkopolskiego, gdy ich drużyna przegrywała 0-2. Czy zatem można uznać, że sprowokował ich negatywny rozwój sytuacji na boisku?